← Wróć do bloga

80 watów taniej — transformacja Kuby Gajdy na szosie

Woskowanie łańcucha, nowe koła i pozycja = 102% szybciej

80 watów taniej — transformacja Kuby Gajdy na szosie

Kuba Gajda jest na liście nadziei olimpijskich PZTri na LA 2028. Ma silnik, ma głowę, ma mentalność do walki. Ale ma jeden problem, który co start wychodzi mu na wyjściu z wody.

Gorzej pływa niż czołówka. Nie o minutę — ale o tyle, żeby nie wychodzić w pierwszej grupie. A w triathlonie olimpijskim draftowalnym wyjście z wody poza pierwszą grupą to ogromna strata zanim jeszcze wsiądziesz na rower.

Na pływaniu zrobił co mógł. Więc zabraliśmy się za rower.

Co zmieniliśmy

Trzy rzeczy. Każda z osobna robi różnicę, razem robią wynik.

Woskowanie łańcucha — niedoceniany element, szczególnie u zawodników, którzy traktują smarowanie jako rutynę “raz w tygodniu, cokolwiek”. Odpowiednia preparacja łańcucha to przy wysokich kadencjach konkretna liczba watów odzyskanych z oporów toczenia układu napędowego.

Koła SaBRe — przejście na nasz zestaw. Nie dlatego że “nasze”, tylko dlatego że mamy dane z tunelu i wiemy, co te koła robią przy różnych kątach natarcia wiatru charakterystycznych dla kursów triathlonowych.

Optymalizacja pozycji — bardziej agresywna. Zgięte przedramiona, węższa kierownica, niższy front, wydłużona sylwetka na aero bar.

Suma? Ponad 80 watów oszczędności — wliczając zarówno opory aerodynamiczne, jak i toczenia. Sam spadek CdA to okolice 65 watów ekwiwalentu mocy przy prędkości wyścigowej.

Kuba Gajda na torze Arena Pruszków

102% szybciej

Przeliczenie na czas brzmi abstrakcyjnie, więc powiedzmy wprost: przy 40 km/h ta zmiana odpowiada 102% szybszemu czasowi na odcinku kolarskim w porównaniu do poprzedniego setupa — licząc łącznie z oporami toczenia.

To nie jest liczba z reklamy. To wychodzi z równań aerodynamiki i fizyki.

Efekt na zawodach był natychmiastowy. Kuba zaczął łapać grupy na drugiej pętli zamiast na ostatniej. Zamiast gonić przez całą jazdę, zaczął mieć chwile, kiedy gonił i doganiał. To zmienia dynamikę całego wyścigu i zostawia więcej nóg na bieg.

Błąd szczęśliwca

Kuba był zachwycony. I to był problem.

Nowa pozycja tak go zmotywowała, że zaczął jeździć wszystko w aero — rozjazdy, treningi wytrzymałościowe, spokojne przejażdżki. Każde wyjście na rower w pełnej pozycji aerodynamicznej.

Kilka tygodni później zadzwonił jego trener.

“Co jest z Kubą? Na treningach pływackich zaczął gorzej pracować ramionami. Coś się stało?”

Odpowiedź była prosta: przetrenował tricepsy. Nowa, bardziej agresywna pozycja na aero bar obciąża ramiona inaczej i mocniej niż stara. Ciało potrzebuje czasu, żeby się adaptować. Kuba pominął ten etap i wsadził w ramiona kilkakrotnie więcej godzin w nowej pozycji niż powinien na początku.

Mięśnie były zmęczone. Technika pływania ucierpiała.

Lekcja z tego

Optymalizacja pozycji działa. Ale zmiana to nie przełącznik — to proces. Nową pozycję wprowadza się stopniowo: najpierw krótkie odcinki, potem dłuższe, a ciało uczy się nowego wzorca ruchowego i buduje specyficzną siłę.

Jest jeszcze jedna ciekawostka z tej historii. Kuba jest znacznie wyższy od Maćka Bruździaka — mamy w bazie jego dane do porównania. Ale kierownica Kuby jest ustawiona na tej samej wysokości co u Maćka jeżdżącego na ramce 58.

U Maćka obniżamy kierownicę. U Kuby podnosimy. Różne ciała, różne proporcje, różna geometria bilansu — a efekt końcowy bywa podobny.

Bo aerofitting to nie kopiowanie pozycji mistrza świata. To szukanie optymalnej pozycji dla konkretnego ciała, konkretnych proporcji i konkretnego silnika.

Kuba ma teraz tę pozycję. I ma plan, żeby jej nie nadużyć.