← Wróć do bloga

Historia SaBRe — jak powstały koła Alone in Drag

Rok poszukiwań, tunel w Silverstone i zaskakujące wyniki

Historia SaBRe — jak powstały koła Alone in Drag

Moglibyśmy po prostu zamówić partię kół z Azji, nakleić naklejkę i zacząć sprzedawać. Tak robi większość. Ale gdybyśmy tak zrobili, musielibyśmy siedzieć cicho i udawać, że “nasze koła” to coś więcej niż branding. Nie chcieliśmy.

Dlatego zanim SaBRe trafiły na zawody, zebraliśmy ~70 obręczy z całego rynku.

Skąd nazwa

SaBRe to skrót od Swim, Bike, Run — trzech dyscyplin triathlonu. Ale szabla to też broń biała. Narzędzie do walki. W kolarstwie walczysz z wiatrem, więc nazwa pasuje podwójnie.

Chodziło o jedno: koła, które faktycznie coś robią. Nie koła “aero bo tak napisano w opisie”.

70 obręczy i jeden tunel

Przez kilkanaście miesięcy testowaliśmy obręcze z różnych fabryk — różne profile, szerokości, materiały karbonu (T700, T800), różne geometrie dzioba. Część wyglądała identycznie, ale zachowywała się zupełnie inaczej w powietrzu. Część miała świetne dane katalogowe i kompletnie nieciekawe wyniki na torze.

W końcu wybraliśmy finalistów i zapakowaliśmy wszystko do Anglii — do tunelu aerodynamicznego w Silverstone.

SaBRe VI.V — close-up z oponą Continental

Brexit i tłumaczenie celnikom

Wywiezienie 70 obręczy przez granicę celną po Brexicie to osobna historia. Dokumentacja eksportowa, deklaracje celne, pytania na odprawie — “po co pan wiezie tyle kół?”. Tłumaczenie, że nie jedziemy na handel, tylko do tunelu aerodynamicznego na testy, brzmiało absurdalnie nawet dla nas. Ale jakoś przeszło.

Trzy dni w tunelu. Każda obręcz w kilku konfiguracjach, przy różnych kątach natarcia wiatru, z różnymi oponami.

Strach przed złymi wynikami

Przed ostatnim dniem testów mieliśmy jedną konkretną obawę: a co jeśli żadne z tych kół nie wychodzi szybciej niż najtańsza opcja z rynku?

Rok roboty, kilkanaście tysięcy złotych w obręcze, trzy dni w Anglii — i mogło się okazać, że to wszystko na nic. Że różnice są w granicach szumu pomiarowego. Że “zaprojektowane aero koło” to marketing, a nie fizyka.

Na szczęście wyniki były jednoznaczne.

Zaskoczenie: 60mm bije 88mm

Wynik, którego się nie spodziewaliśmy: profil 60mm w wielu rzeczywistych setupach okazał się szybszy niż 88mm i wyższe. Tunel to nie kampania reklamowa — liczy się CdA w zakresie kątów natarcia, przy których jeździ się wyścig, nie przy zerze stopni.

Optymalny zestaw to 60mm przód / 50mm tył — stąd SaBRe VI.V (sześć pięć, od 65mm uśrednionego profilu). Na trudniejszych kursach, bez skrajnych kątów wiatru, to często lepszy wybór niż głębsze koła.

Testy robiliśmy na Continental GP5000 (25mm), bo to najlepsze opony dostępne na rynku w momencie testów. Nie dlatego, że ktoś za to zapłacił.

SaBRe VIII — profil 88mm

Połowa nakładu sprzedana przed startem

Kiedy pokazaliśmy dane z tunelu i ogłosiliśmy pre-order, połowa pierwszego nakładu sprzedała się zanim koła trafiły do magazynu. Ktoś kupił w ciemno, bez trzymania w rękach, tylko na podstawie wyników pomiarów.

To było dla nas coś więcej niż sprzedaż. Potwierdzenie, że rynek czekał na koła, za którymi stoją liczby, nie storytelling.

Kilka tygodni później SaBRe pojawiły się na finale Mistrzostw Świata w triathlonie w Wollongong i w Pucharach Świata. Pierwsze starty, pierwsze dane z realnych zawodów.

Tyle było “bo tak”. Od początku chodziło o konkrety.