← Wróć do bloga

Aerodynamika w drafcie — dlaczego liczy się na szosie

40% oporu aerodynamicznego nawet w grupie. Dane z Pucharu Świata.

Aerodynamika w drafcie — dlaczego liczy się na szosie

“Po co ci te aerodynamiczne koła? W olimpijskim i tak jedziesz w grupie.”

Słyszymy to regularnie. I rozumiemy skąd pochodzi ten argument — w Tour de France kolarz w środku dużego peletonu ma ~5% oryginalnego oporu aerodynamicznego. Praktycznie może jechać bez wysiłku. Aerodynamika naprawdę przestaje mieć znaczenie.

Ale triatlon olimpijski to nie Tour de France.

Grupka 8-10 osób to nie peleton

W draftowalnym triathlonie olimpijskim — nawet na Pucharach Świata — mówisz o grupkach 8-10 zawodników, nie o peletonie 150 kolarzy. To fundamentalna różnica.

Badania pokazują, że w grupce tej wielkości, nawet jeśli jesteś schowany w środku, nadal masz około 40% oryginalnego oporu aerodynamicznego. Nie 5%. Czterdzieści procent.

I jest w tym jeszcze jeden paradoks: przy odpowiedniej geometrii grupki, przedostatnia osoba ma najniższy opór ze wszystkich. Zamyka z tyłu przestrzeń niskiego ciśnienia za grupą, jednocześnie korzysta z zasłony przed nią. Ostatnia osoba w grupie — często uważana za tę “najbardziej schowaną” — ma wyższy opór niż przedostatnia.

Fizyka nie zawsze idzie za intuicją.

Przejazd na torze Arena Pruszków

Przypadek: Korea, Bruździak i Dylan

Kwiecień 2023, Puchar Świata w Korei. Maciek Bruździak i Dylan McNeice wychodzą razem z wody i decydują się na ucieczkę. Dwie osoby. Żadnej grupki, żadnego komfortu.

Budują 3,5 minuty przewagi nad peletonem — i utrzymują ją do końca etapu kolarskiego.

Połowę czasu prowadził Maciek. Na podjeździe Dylan szarpał rytm, więc układ zmieniał się dynamicznie — ale to był wyścig dwóch zawodników robiących coś, co wielu trenerów uważałoby za błąd taktyczny.

Maciek skończył 3. miejsce.

Bez Dylana, bez tej ucieczki, bez decyzji o wyjściu przed grupą — szacunki mówią, że skończyłby koło 11. Różnica, którą zrobiła aerodynamika i taktyka razem: osiem miejsc.

Dwie sekundy na kilometr

Kiedy robimy aerofitting, liczymy w konkretnych jednostkach. Przy prędkości 40 km/h różnica między zoptymalizowaną a niezoptymalizowaną pozycją to regularnie ponad 2 sekundy na każdy kilometr trasy kolarskiej.

Niektórzy mówią: “aerodynamika zaczyna mieć znaczenie od 50 km/h”. To nieprawda. Już przy 35 km/h różnice są mierzalne i mają wpływ na wynik. Kwadratowa zależność oporu aerodynamicznego od prędkości sprawia, że nawet przy niższych prędkościach nie można tego ignorować.

W triathlonie olimpijskim z odcinkiem kolarskim 40 km — to potencjalnie 80 sekund w klasyfikacji.

Pozycje ostatniej rozpaczy

Na poziomie Pucharu Świata zawodnicy znają te liczby na pamięć. Dlatego w ostatnich 400 metrach przed nawrotką widać coś, co można by nazwać “pozycjami ostatniej rozpaczy” — specjalne chwyty kierownicy, maksymalne skupienie na minimalizacji frontu, każda zmiana pozycji kalkulowana pod kątem półsekundy do zysku.

To nie przypadek. To konsekwencja wiedzy, że aerodynamika nie znika tylko dlatego, że jedziesz nie sam.

SaBRe Disc — close-up

Podstawa to nogi, ale technologia też jest sportem

Żaden aerofitting nie zastąpi treningu. To truizm, który trzeba powiedzieć wprost.

Ale w sporcie wytrzymałościowym na poziomie Pucharu Świata wszyscy mają przećwiczone nogi. Różnicę robi to, co robisz z oporem aerodynamicznym, którego — nawet w grupce — i tak masz 40%.

Czterdzieści procent to dużo. Wystarczająco dużo, żeby te koła miały sens.